Start o 14:00, właściwie czysto spontaniczny, bo nie do końca wiedziałem czy mi się chce dziś warzyć. Słody mam przygotowane na pszeniczne, ale nie mam pszenicznych drożdży - po krótkim konsultingu z bardziej doświadczonym kolegą postanowiłem jednak poeksperymentować.
Pojawia się problem z określeniem gatunku piwa - pszeniczny zasyp, niepszeniczne drożdże, co z tego wyjdzie? Co tak naprawdę decyduje o nazwie trunku? Zacieranie, czy fermentacja? Posta, jak i same piwo tytułować będę jednak patrząc po słodach.
Generalnie - poszło gładko, wydajność wysoka (poprawiłem błędy popełnione przy poprzednich dwóch warkach), ale nie obeszło się bez strat. Może się też okazać, że to będzie pierwsza warka, która powędruje do kibla - ale o tym później.
Skład taki sam jak w przypadku warki 6 (tylko inne proporcje i zestawienie słodów dodatkowych):
Słód pszeniczny Weyermann 2,0kg
Słód monachijski Weyermann typ II 1kg
Słód pilzneński Weyermann 1kg
Słód Carawheat (pszeniczny karmelowy) 50 gr
Słód Caramunich III 110 gr
Słód pszeniczny czekoladowy 60 gr
Zacieranie:
15 min (48')
10 min (53')
30 min (63')
- w połowie przerwy dodałem Caramunich, a pod jej koniec Carawheat
10 min (72')
- i na koniec pszeniczny czekoladowy.
Woda kranowa, ogrzana do temperatury 36'c, proporcje tradycyjnie: słody / woda 1:3. Z próby jodowej rezygnuję ostatecznie (nawet nie dlatego, że zdążyłem już dodać słody barwiące, po prostu wydaje mi się zbyteczna).
Mając na uwadze poprzednie problemy z wydajnością, postanowiłem szczególną uwagę zwrócić na filtrowanie.
Po zwróceniu pierwszych 3 litrów kranik nastawiłem na małą przepustowość i pozwoliłem w spokoju działać grawitacji.
Wysładzałem 12 litrami przegotowanej wody o średniej temp. 76'c, i po 4 godzinach miałem 16,5 litra odfiltrowanej brzeczki.
Kiedy już praktycznie przestało filtrować, użyłem pokrywki od garnka do wyciskania młóta. Powiem szczerze, że świetnie się to sprawdzało, i myślę, że da się w ten sposób wycisnąć dodatkowy litr - ile dokładnie, sprawdzę przy kolejnej warce.
Pomiar blg, wcześniej nigdy nie robiłem tego na tym etapie. Przy temp. 35'c miałem ok. 8 blg, co daje po korekcie ok 10 blg. Przy założeniach, że dążę do 12 blg po chmieleniu, jest ok.
Odfiltrowane młóto po raz kolejny ląduje w koszu, na co zawsze z żalem patrzę. Czekam na jakiś przepis, jakieś ciasteczka czy coś. Na pewno da się z tego coś zrobić... Dekantacja, i przechodzimy do chmielenia.
Pytanie: jaki sens jest dbanie o higienę pracy, przemywanie chlorem sprzętu, wyparzanie itp., skoro i tak na końcu zasysamy rurkę ustami?
Mój wierny osprzęt. Łyżka do gotowania makaronu, która spisuje się fenomenalnie (jest elastyczna i giętka, nie ma szans, żeby się połamała - tak jak łyżka piwowarska...)
Obok termometr. Prawda, że wydaje się być smutny? Wtedy jeszcze o tym nie wiedziałem, ale on najwyraźniej coś przeczuwał. Spadł z blatu i się potłukł parę godzin później. Całe szczęście, nie był rtęciowy. Żegnaj, termo! Dzielnie mi towarzyszyłeś przez ostatnie 6 warek.
Waga jest super. Dzięki niej wiem na przykład, że kartka papieru waży 1 gr.
Chmielenie 80 minut:
20 gr aromatycznego w 10 minucie
10 gr aromatycznego w 65 minucie
Pisałem wcześniej o wydajności. Drugim sposobem na jej wzrost jest gotowanie na granicy wrzenia - tak mi się przynajmniej wydaje. Nie doprowadzałem tym razem do agresywnego bulgotania, cały czas starałem się utrzymać stan "kręgów" na powierzchni. Myślę, że w ten sposób mogło odparować mniej brzeczki.
Gotowanie jak zwykle bez pokrywy. Zauważyłem też pierwsze szkody wyrządzone przez warki - osłonka na żarówkę w okapie wygięła się od ciągłego gorąca - musiałem ją oderwać. Poza tym w mieszkaniu, poza niesamowitym aromatem, panuje potworna wilgoć - nie pomaga nawet włączenie okapu ani otwarte okna. Szyby pocą się jak dziwka w kościele, i zaczynam już myśleć co na to poradzić żeby nie złapać grzyba.
Na ostatnie 10 minut chłodnica.Chłodzenie - od 96'c do 23'c w 30 minut.
Zasysamy i lecimy. Tym razem chmieliny grzecznie położyły się na dnie gara.
Ale i tak im nie odpuściłem. Na lejek naciągnąłem siateczkę do gotowania chmielu, i zacząłem filtrować gęsty muł który mi pozostał.
Tak to apetycznie wygląda. Zabieg powtórzyłem dwukrotnie.
Uzyskałem w ten sposób dodatkowy litr brzeczki. Nie jest może pierwszej klasy, klarowności zero, ale i tak mam zamiar go użyć - zbierać gęstwy z tej warki nie będę, więc może mi na dnie się zbierać w dowolnej ilości. Chyba, że obecność tych kłaczków negatywnie wpływa na smak lub przeszkadza drożdżom - zweryfikujemy za miesiąc...
Ok, uzyskałem 12 litrów - po oddzieleniu chmielin i dodaniu tego przefiltrowanego litra. Blg wysokie, 20.5. Po dodaniu wody otrzymałem lekko ponad 20 litrów o blg 12.
Bohater wieczoru, Saflager W-34/70.
Rehydratyzacja, i poszło do fermentatora o 1:00, po 11 godzinach warzenia.
Po minucie wróciłem do kuchni, i wyciągnąłem z kosza pustą saszetkę. Czytam - saflager. Na dzwięk "lager" zrobiło mi się zimno. Mało tego, że drożdże nie pszeniczne to jeszcze do lagerów (temp. fermentacji 9-12'c).
No ale co zrobić? Postawiłem na parapecie, otworzyłem okno - temperatura po całej nocy spadła do 19'c (wg. wskazań termometru z fermentatora), termometr położony na pokrywie wskazywał ok 13'c, może coś z tego będzie. Najbardziej obawiam się, czy fermentacja w ogóle ruszy.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Caramunich III. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Caramunich III. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 25 października 2010
niedziela, 10 października 2010
warka no.6 - Pszeniczne Dunkel-Weizen #2
Tak jak już wspominałem, tej feralnej, pijackiej soboty udało mi się zrobić dwie warki. Pierwszą opisałem, bo mniej więcej pamiętam co i jak. Do rekonstrukcji drugiej używam notatek spisanych przez kontrolera jakości, panią Asiunię.
Przede wszystkim, użyta została inna receptura- w poprzedniej warce korzystałem z przepisu Browamatora, teraz zaś z Piwo.org:
Słód pszeniczny Weyermann 2,0kg
Słód monachijski Weyermann typ II 1kg
Słód pilzneński Weyermann 1kg
Słód czekoladowy pszeniczny Weyermann 30g
Chmiel aromatyczny Lubelski 30g (w dwóch porcjach po 15g)
Drożdże Safbrew WB-06
Od siebie dodaliśmy Caramunich III 150g.
Całość zalana 12.5 litrami wody (oprócz słodów dodatkowych). Woda kranowa, podgrzana do 35'c.
Zacieranie tak samo jak w poprzedniej warce, przypomnę:
10 min (46') ferulikowa
15 min (53') białkowa
30 min (63') maltozowa
10 min (72') dekstrynowa
Niestety, niski wzrost wpływa znacząco na komfort pracy...
...ale mały podeścik rozwiązał problem.
Trzymanie temperatur przebiegło bez większego problemu.
Na koniec wchodzą słody dodatkowe.
W pewnym momencie pojawił się nawet nieśmiały uśmiech, czyli będzie dobrze... Próby jodowej nie robimy, nadal nie odnalazł się flakonik z odczynnikiem. Zacier przetrzymany w temperaturze 72' przez 9 minut.
Filtracja. Powtórka z poprzedniej warki, takie same słody, taki sam problem- jednak pszenniczne naprawdę kiepsko się filtrują.
Do wysładzania użyliśmy 11 litrów wody. W ten sposób otrzymaliśmy 16.5 litra brzeczki gotowej do chmielenia.
Chmielenie (Lubelski):
80 min
20g w 10 min
10g w 65 min
W czasie, gdy chłodzi się brzeczka, Asiunia przygotowuje drożdże. Jak widać na załączonym obrazku, piwowar odziany jest w firmową koszulkę z elefantem. Miejmy nadzieję, że wpłynie to dodatnio na jakość piwa.
To zaś wygląda mi na tzw. przełom (Osad złożony głównie z białek i garbników wytrącający się w postaci kłaczków w trakcie gotowania brzeczki z chmielem. Dobry przełom to obecność dużych, zwartych kłaczków pływających w klarownej brzeczce - wiki piwo.org)
Zlewanie, zadawanie drożdżami (po schłodzeniu do 21'c) i sprzątanie odbywało się w komfortowej porze - o 3 nad ranem. Z tego naprawdę musi wyjść coś dobrego :) Niestety, objętościowo także znaczny spadek wydajności - 15 litrów 12 blg (woda do uzyskania właściwego blg - tym razem primavera)
Jakby nie patrzeć, plamka na powierzchni brzeczki ułożyła się w kształt chudego słonia, znaczy można przelewać na cichą.
Mycie sprzętu - gorąca woda i płyn do mycia naczyń. Chlor zostawię tylko na butelki.
Krajobraz po bitwie. Chciałem odzyskać gęstwę, ale tak to już jest, jak się wcześniej nie przygotuje potrzebnych rzeczy. Okazało się, że nie mam ani jednej nadającej się butelki ani słoika, żeby ją przelać.
Z drugiej strony, nie wiem, czy taka zanieczyszczona brązowymi skrzepami (smacznego, dziękuję) gęstwa nadaje się do odzysku. Może powinienem najpierw zebrać wszelki osad z powierzchni, i dopiero potem, po dekantacji bawić się w wybieranie osadu.
Tak czy inaczej, zlewam. Idzie całkiem nieźle, biorąc pod uwagę, że przy okazji staram się jeszcze robić zdjęcia.
Blg wskazuje 2,5. Próbki, mimo, że i tak piwa będzie mało, nie zlewam z powrotem. Ale też nie wylałem.
Ocena organoleptyczna:
- niska kwaskowatość
- treściwe, jak na tak młode piwo
- dość głęboki, ciemny kolor
Co najważniejsze - brak infekcji.
Planowany rozlew z glukozą 13-14 października, jeśli blg już się nie ruszy. Pod koniec miesiąca będzie gotowe.
Przede wszystkim, użyta została inna receptura- w poprzedniej warce korzystałem z przepisu Browamatora, teraz zaś z Piwo.org:
Słód pszeniczny Weyermann 2,0kg
Słód monachijski Weyermann typ II 1kg
Słód pilzneński Weyermann 1kg
Słód czekoladowy pszeniczny Weyermann 30g
Chmiel aromatyczny Lubelski 30g (w dwóch porcjach po 15g)
Drożdże Safbrew WB-06
Od siebie dodaliśmy Caramunich III 150g.
Całość zalana 12.5 litrami wody (oprócz słodów dodatkowych). Woda kranowa, podgrzana do 35'c.
Zacieranie tak samo jak w poprzedniej warce, przypomnę:
10 min (46') ferulikowa
15 min (53') białkowa
30 min (63') maltozowa
10 min (72') dekstrynowa
Niestety, niski wzrost wpływa znacząco na komfort pracy...
...ale mały podeścik rozwiązał problem.
Trzymanie temperatur przebiegło bez większego problemu.
Na koniec wchodzą słody dodatkowe.
W pewnym momencie pojawił się nawet nieśmiały uśmiech, czyli będzie dobrze... Próby jodowej nie robimy, nadal nie odnalazł się flakonik z odczynnikiem. Zacier przetrzymany w temperaturze 72' przez 9 minut.
Filtracja. Powtórka z poprzedniej warki, takie same słody, taki sam problem- jednak pszenniczne naprawdę kiepsko się filtrują.
Do wysładzania użyliśmy 11 litrów wody. W ten sposób otrzymaliśmy 16.5 litra brzeczki gotowej do chmielenia.
Chmielenie (Lubelski):
80 min
20g w 10 min
10g w 65 min
W czasie, gdy chłodzi się brzeczka, Asiunia przygotowuje drożdże. Jak widać na załączonym obrazku, piwowar odziany jest w firmową koszulkę z elefantem. Miejmy nadzieję, że wpłynie to dodatnio na jakość piwa.
To zaś wygląda mi na tzw. przełom (Osad złożony głównie z białek i garbników wytrącający się w postaci kłaczków w trakcie gotowania brzeczki z chmielem. Dobry przełom to obecność dużych, zwartych kłaczków pływających w klarownej brzeczce - wiki piwo.org)
Zlewanie, zadawanie drożdżami (po schłodzeniu do 21'c) i sprzątanie odbywało się w komfortowej porze - o 3 nad ranem. Z tego naprawdę musi wyjść coś dobrego :) Niestety, objętościowo także znaczny spadek wydajności - 15 litrów 12 blg (woda do uzyskania właściwego blg - tym razem primavera)
10 października 2010
Jakby nie patrzeć, plamka na powierzchni brzeczki ułożyła się w kształt chudego słonia, znaczy można przelewać na cichą.
Mycie sprzętu - gorąca woda i płyn do mycia naczyń. Chlor zostawię tylko na butelki.
Krajobraz po bitwie. Chciałem odzyskać gęstwę, ale tak to już jest, jak się wcześniej nie przygotuje potrzebnych rzeczy. Okazało się, że nie mam ani jednej nadającej się butelki ani słoika, żeby ją przelać.
Z drugiej strony, nie wiem, czy taka zanieczyszczona brązowymi skrzepami (smacznego, dziękuję) gęstwa nadaje się do odzysku. Może powinienem najpierw zebrać wszelki osad z powierzchni, i dopiero potem, po dekantacji bawić się w wybieranie osadu.
Tak czy inaczej, zlewam. Idzie całkiem nieźle, biorąc pod uwagę, że przy okazji staram się jeszcze robić zdjęcia.
Blg wskazuje 2,5. Próbki, mimo, że i tak piwa będzie mało, nie zlewam z powrotem. Ale też nie wylałem.
Ocena organoleptyczna:
- niska kwaskowatość
- treściwe, jak na tak młode piwo
- dość głęboki, ciemny kolor
Co najważniejsze - brak infekcji.
Planowany rozlew z glukozą 13-14 października, jeśli blg już się nie ruszy. Pod koniec miesiąca będzie gotowe.
Etykiety:
aromatyczny,
Caramunich III,
czekoladowy,
Dunkel,
glukoza,
granulat,
Lubelski,
monachijski II,
no6,
pilzneński,
primavera,
pszeniczny,
Safbrew WB-06
Subskrybuj:
Posty (Atom)



































